Mój jest ten kawałek podłogi nie mówcie mi więc co mam robić bo i tak po swojemu zrobię, na wyczucie, tak jak mi w duszy zagra, tak jak mi serce podpowie .....
Witam serdecznie i zapraszam do mojego przemyśleniowego Świata na moim i tylko moim ,,kawałku podłogi,, - tutaj przemyślenia i jakieś tam wydarzenia są usadowione ...... na tych czterech chmurkach poniżej zawarte konkretniejsze sprawki moje ......

Nie biorę odpowiedzialności za mylne zrozumienie

czy nadinterpretację tego co autor(ja) miał na myśli.

czwartek, 6 października 2011

Wyprawa do miasta ...

Na poszukiwanie włóczki odpowiedniej wybrałam się we wtorek do miasta.  
Oczywiście nie kupiłam bo pasmanterii jak na lekarstwo a jak się już trafi to zaopatrzenie we włóczki kiepskie.
Dobrze, że lubię chodzić bo przemierzyłam Katowice ,,wzdłuż i wszerz,, (lekka przesada ale jednak sporo kilometrów na liczniku ...).
Podobno w pasmanterii  na Mariackiej świetne zaopatrzenie (znajoma mi poradziła tam pójść)
Żeby tam trafić musiałam o drogę zapytać.
Dlaczego niektórzy nie potrafią normalnie na proste pytanie odpowiedzieć?
Ja - Przepraszam, jak dojść na Mariacką?
Pani X - Na Mariacką? Ale to daleko jest!
Pasmanterię znalazłam ... przereklamowana! Mydło i powidło. Włóczki nie kupiłam.
Wracałam Warszawską wypatrując na wystawach motków kuszących do złapania za druty ..... zatrzymałam się pod czymś pod czym kiedyś nie miałam odwagi przejść a przechodząc zamykałam oczy bo mogłabym zemdleć bo mam lęk wysokości i w górę i w dół  - pod czymś przerażająco wysokim!!!
Stałam pod dźwigiem (na placu budowy kilka pracowało) ...... na zdjęciu tej bliskości nie widać. Stałam zachwycona i zdjęcia robiłam ... czyżby z wiekiem lęki znikały?
A to słynna kiedyś Stawowa  z fontanną ....
Smutna ta żaba, wodą już od dawna nie ,,pluje,, a szkoda ... nie tylko dzieci miały radochę.
Jak Katowice to Empik trzeba zaliczyć.
Kiedyś to był Supersam ... pamiętam (dzieckiem byłam) wyprawy do miasta na zakupy:)
W Empiku paletę do mieszania farb sobie kupiłam. Pędzle tylko obejrzałam ... ceny odstraszają:)
Drugim sklepem, który trzeba było odwiedzić jest Skarbek. Kiedyś było dużo dobrze zaopatrzonych stoisk.
Teraz Galeria Skarbek i .... i marne zaopatrzenie. Na trzecim piętrze np. tylko punkt łapania oczek i pusta przestrzeń handlowa (wyżej już nie jechałam ... podobno ksero tylko tam jest).
I tutaj włóczki nie znalazłam (kiedyś była świetnie zaopatrzona pasmanteria niestety zlikwidowali) ale schodami sobie pojeździłam. No co, w naszym miasteczku tego nie mam:)
Za to u nas wszystkie większe sklepy mają drzwi ,,samootwieralne,, a duży, miastowy Zenit nie:)
Kiedyś miałam coś do kupienie w Zenicie. Podeszłam do drzwi ... stoję i czekam ..... co jest! Czyżby zamknięte było?! Po chwili się zorientowałam, że ... że tam klamka jest:)

Włóczki nie kupiłam tylko się nachodziłam. W związku z remontem dworca przystanek autobusowy przeniesiony na Kopernika. Daleko, za parkiem ..... przynajmniej w przyjemnym miejscu się czeka:)

Dwie godziny lekcyjne na podróż zmarnowane, nogi do chodzenia przyzwyczajone ale za dużo tego biegania od punktu A do punktu B, wszędzie tłumy, pośpiech, hałas i nieprzyjemne zapachy ...... nie lubię takich wypraw do dużego miasta. Ja z mniejszego miasta:)


Trochę ten post różni się od poprzednich no ale czasem trzeba inaczej .....
Nie chciałam włóczki przez internet kupować no ale raz kozie śmierć - zamówiłam ....
Zawsze się bałam profesjonalnych papierów do scrapbookingu a wczoraj takowe dostałam aż z Toronto .... teraz trzeba strach do kieszeni schować, nożyczki do ręki wziąć i ..... i ciąć.

Słodkich i kolorowych snów:)

Zapomniałabym! Mój blog nie był zawirusiony .... był cały czas bezpieczny. Czerwona plansza ostrzegała przed niebezpiecznym blogiem, który u mnie wśród zagranicznych był. Usunęłam go i problem znikł. Trochę późno do tego doszłam ale ... doszłam:)

5 komentarzy:

  1. Swietny post, z przyjemnością z Tobą podróżowałam po Katowicach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też lubię takie wyprawy,szczególnie jak długo nie byłam w jakimś miejscu,ale nie zawsze sa to udane wyprawy.Ale na pewno są to podróże tak troszkę w przeszłość....Dzięki!
    Choć krótko "się znamy" zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach.To jest czas, żeby przełamywać stereotypy.Jeśli komuś się nie podoba,to jego problem.Pomyśl tylko jak kiedyś wyglądały Panie w naszym wieku i czym się zajmowały......?
    Świat się zmienia,czy nam sie podoba czy nie.A że nie wszyscy to akceptują, na to już nie mamy wpływu.Tak trzymaj Danusia!Fajnie, że jesteś!
    Ciekawe co wyczarujesz z tych farb,tak mnogość...Nie daj im długo czekać;-)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Katowice zawsze kojarzą mi się z białą kurtka, brudną po jednym wyjściu do miasta... Od tamtej pory nie zabierałam na wyjazdy tam białych rzeczy.
    A tu, prosze, piękne miasto:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądając zdjęcia pospacerowałam z Tobą :)
    Piękna relacja z wyprawy do miasta.
    Jeżeli chodzi o włóczkę. Ja też nic ciekawego nie znalazłam w pasmanteriach w okolicy, wiec zamówiłam przez internet. Wyszło taniej niż w sklepie. Dzieję już drugi komin na szyję.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. raz w życiu byłam w Katowicach przez chwilę (bardzo dawno temu) i jedyne co pamiętam, to czarne elewacje. a na Twoich zdjęciach to zupełnie inne miasto niż te z moich wspomnień!

    nożyczki w dłoń i do roboty!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że czasami mnie odwiedzasz ...
Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...